FANDOM


Pustynny sekret zostanie odkryty?

Kunoichi: Ostaw go!

Montana: Za to co mi zrobił sprawię iż nie będzie chciał być mężczyzną!

Walka w mieście była czymś więcej?

Seraph: Dlaczego teraz?

Irelia: Naraziłeś się ponownie! 

W lesie trwał pościg za ostatnim żywym z tej grupy.

Marcin: Proszę.. 

Tiara: Nie mogę..


Opening

Muzyka i pomysł na opening zaczerpięty z Tokyo Ravens

Przez niebo spowija się chmara czarnych piór, Tiara stoi pomiędzy drzewami smutno spoglądając, zapada mrok a ona sama obraca się z przemijającymi kratami zerkając na zegar. Seraph z Irelią razem stoją naprzeciwko kurczowo zbliżając się do siebie. Przelaruje nagle kruk, odkłaniając budynek. Wzbija się w powietrze ukazując stojących na nim Vaine’a, Veneidę i Skullface’a. Przez okno z uśmiechem Bobbie spogląda w miasto. Kunoichi kilkakrotnie rzuca kunaiami.  Yukimura szarżuje ze swoją włócznią. Rozbucha płomień pokazując urywek każdego żywego zawodnika. Pojawia się napis Przetrwaj lub Zgiń: Zemsta. Nagle wyjawia się Marcin który uderza w ekran, cały we łzach oraz płomieniach. Pojawia się przyciemnione zdjęcie leżącej martwej Miriam. Zbliżona zostaje twarz Montany z palcem w ustach. Oddala się i posyła serce w stronę zbliżających się przeciwników. Tiara przytrzymuje swą bransoletę ściskając ją coraz bardziej. Skullface przeciera krwawy ślad, Veneida z wyłupiastymi ślepiami spogląda na ofiarę, zatrzymując spadające krople. Nagle przemija i pojawia się twarz Valiora.  Nagle biegnie daleko pojawiając się wśród czworga pozostałych ludzi. Ekran dzieli się na pół ukazując dwa cienie. Słońce gaście, a księżyc się rozjaśnia. Tajemniczy ów cień idzie korytarzem. Odkrywa księgę która zaczyna płonąć. Kamera oddala się ukazując powoli arenę jak i okoliczne budynki i miasto.  Stojąca na szczycie Tiara spogląda na jeden z budynków a z nią stoi Seraph.

29.12,2060 Jeden z budynków

Bobbie: Właściwie to powiedz..

Skullface: Co chcesz wiedzieć?

Bobbie: Jak to jest?

Dziwnie tylko pomruknął.

Bobbie: Zdenerwowany?

Zaczął się uśmiechać.

Skullface: Nie ma czym.

Bobbie: I dobrze..

Wstał i skierował wzrok prosto na wieżowiec przed nim.

Bobbie: Jak myślisz? Poszarpać ich czy zniewolić?

Skullface: Zniewolenie jest dla słabych..

Bobbie: Huh?

Odwrócił do niego głowę.

Bobbie: Czyżbyś nie miał człowieczeństwa w sobie.

Pomruknął zza maski.

Bobbie: Na lepszą osobę nie mogłem trafić.

Skullface: Potrzebują ofiary żywcem.

Bobbie: Do tej broni? Sądziłem że..

Odwrócił się i spoglądał dalej.

Bobbie: Już to zrobiłeś w czasie walki.

Skullface: Bystry jesteś.

Bobbie: Kiedy masz zamiar ją zabić?

Skullface: Czemu tylko nią?

Zacisnął pięść i zbarczył twarz dając wyraz swojej rządzy mordu.

Skullface: Wszystkich.

Bobbie: Odpocznij..

Puknął go w ramię i wszedł do pomieszczenie by zażyć odpoczynku. On dalej tam stał wpatrzony w nich. Bobbie szedł spokojnie przejrzeć pomieszczenie aż nagle jego bransoleta zapikała.

Bobbie: Nagroda? Hmm..

Zaczął się złowieszczo śmiać.

Bobbie: Idealnie! Więc..

Machnął drugą ręką przed hologramem.

Bobbie:  Pokaż mi informacje które chcę wiedzieć. O tym kim on dokładnie jest i czy naprawdę.

Zaśmiał się złowieszczo.

Bobbie: Łyknął bajkę o pokrewieństwie..

 29.12,2060, Szczyt wieżowca

Vayne: I co teraz?

Z nudów piłował ostrze bełtu.

Veneida: Skrwawiłeś swoje ręce.

Oparła się o jego ramię.

Veneida: Cudownie!

Vayne: Miałem je krwawe od dawna.

Veneida: Ale nie posądzałabym ciebie o to.

Vayne: Huh?

Veneida: Ohh..

Rozprostowała ręce.

Veneida: Czas się zaszyć.

Spojrzała na bransoletę.

Veneida: Wkrótce noc.

Vayne: I w nocy..

Veneida: Zaczaimy się na kolejnych.

Zacisnęła pięść.

Veneida: Czuję to.. aż krew mi buzuje.

Vayne: Bestie nocy!

Veneida: Bestie nocy!

Przybiła z piątkę.

29.12,2060 Korytarz, Katakumby

Dziewczyna wyskoczyła za ściany chwytając zaskoczonego chłopaka za szyję.

Montana: Zabawimy się!

Zaczęła go ściskać.

Kunoichi: Ty..

Sięgnałe po kunaie i miotnęła nimi. Montana się zaśmiała i szarpnęła ciałem. Uderzyły prosto w tył zbroi.

Yukimura: Jak śmiesz..

Splunął jej na twarz i sam ją złapał za szyję.

Montana: Zaduś mnie..

Oboje stali naprzeciw w uścisku. Dziewczyna właśnie wymierzyła w twarz dziewczyny.

Kunoichi: Puszcza go..

Montana: Co za pewność siebie! Ale odsuń się..

Oblizała sobie usta.

Montana: Dorośli się bawią.

Yukimura: Chwila..

Wyginał się lekko.

Kunoichi: Puszczaj go…

Patrzała na nią pogardą.

Montana: Żebyś mi serduszko przebiła?
Zaczęła ściskać coraz mocniej, chłopak podobnie.

Yukimura: Podsu..

Coraz ciężej łapali wdech. Na ziemi leżała żarząca się pochodnia. Kopnął ją lekko do Montany by ubranie się jej lekko zapaliło.

Montana: Osz ty..

Natychmiast uwolnili się z uścisku. Kunoichi była gotowa do ciosu, ale nagle Montana zerwała ubranie. Wycelowała w odzież a rywalka odskoczyła.

Kunoichi: Nie popuszczę..

Przekręciła się na bok by ponownie zaatakować ją, ale Montana jedynie mignęła ale odcięła jej fragment włosów.

Kunoichi: Szybka..

Montana: I zabójcza!

Chciała ją uderzyć, ale chłopak cisnął włócznią którą pochwyciła.

Yukimura: Uspokój się..

Szarpnął chcąc ją przeciąć, ale nagle puściła by padł jej w ramiona.

Montana: Sam się kleisz?
Ugryzła go w szyję.

Yukimura: A..

Stracił na chwilę czucie.

Montana: Mój pocałunek jest porażający.. twoje serce go nie wytrzy..

Nagle Dziewczyna uderzyła nią o ścianę komnaty. Pochwyciła chłopaka i odbiegła dalej.

Kunoichi: Naprawdę.. do tego doszło?
Montana: Ty…! Śmiesz mi przeszkadzać!?

Szybko zniknęła jak się pojawiła.

Montana: Zaproszę was w czeluście mej zasadzki.

Wejście za nimi się zamknęło. Oboje zostali uwięzieni.

Kunoichi: Cholera.. Trzymaj się..

Zauważyła ślad trucizny. Szybko reagując zaczęła zasysać truciznę i wypluwać.

Yukimura: Moje ciało..

Był świadomy ale nie mógł się ruszyć.

Yukimura: Ona..

Po chwili znowu odzyskał kontrolę.

Yukimura: Udało się..

Kunoichi: Na szczęście..

Odetchnęła i chwyciła go za rękę by wstał.

Kunoichi: Złapiemy ją..

Zaczęli biec razem.

Kunoichi: Na pewno wszystko w porządku?

Yukimura: Dzięki tobie..

Pogłaskał ją po głowie i biegli dalej.

29.12,2060 Aleja

Irelia: Ranny?

Seraph: W porządku. Żyję..

Złapał się za klatkę piersiową.

Seraph: Ale serce wciąż boli..

Irelia: Wytrzymamy. Tak samo jak na wojnie.

Kiwnął przytakująco. Irelia i Seraph stanęli przed miejscem gdzie leżało ciało wilka.

Seraph: Uciekli..

Gładził go po sierści.

Seraph: Zostawiając znowu zniszczenie..

Irelia: Jesteś pewny?

Seraph: Faktu?

Irelia: Nie tylko.

Seraph: Nie do końca znałem ich zamiary.

Irelia: Wszystkiego ci nie powiedzieli?
Seraph: To co powiedzieli wystarczyło.

Irelia: Więc wypada powiedzieć.

Seraph: Może..

Spoglądał na boki. Twarz mu sposępniała, ale wciąż wyglądała na poważną.

Seraph: Organizacja.. ciekawe czy stoją za tą wojną..

Zamyślił się i siadł.

Seraph: Black Seption.

Irelia: Brzmi tak ich nazwa.

Seraph: Założyciele tej farsy..

Irelia: Nieoficjalnie mówi się, że tak.

Seraph: Sprawdzałaś informacje?

Irelia: Dokładnie. Oni stoją za tymi atakami.

Seraph: On należał do nich?

Irelia: Właśnie..

Jego oczy spoważniały.

Seraph: Nie należał?

Irelia: On nie jest założycielem, jest pionkiem.

Seraph: Ale przecież..

Irelia: Dwukrotnie próbowano go zabić.

Seraph: Niemożliwe…

Irelia: Niestety informacje nie są pełne.

Seraph: Niepełne.. bo mamy okazje.. nie chodziło im na pewno o rozrywkę!

Irelia: Również tak myślę.

Seraph: To się komplikuje..

Irelia: Coraz bardziej..

Seraph: Heh..

Spojrzał w niego, dziewczyna podeszła do niego.

Seraph: Widziałem tyle cierpienia…

Zamknął oczy.

Seraph: Tyle krwi przelano.. Musimy wygrać.

Irelia: To najlogiczniejsza opcja.

Seraph: Wygramy.. i spotkamy w końcu..

Irelia: Prawdziwego fundatora.

Seraph: Tych walk!

Główna komnata, Katakumby

Yukimura: Sądzisz, że ona?

Kunoichi: Nie odpuszczę jej.. nie popuszczę!

Montana: Wiedziałam!

Rozpaliły się światła.

Montana: Zajrzycie do mej jamy uciech!

Kunoichi: Sorki.. Jaskiniowe trolle żyją w jaskiniach.. Oj.. obraziłam trolle one mają mniej włosów.

Oboje zaśmiali się z niej.

Montana: Jeśli masz taki fetyszyk na wchłochaczy to czemu nie? <3

Ona się zaśmiała z nich.

Yukimura: Bądż ostrożna..

Ścisnął z całych sił włócznię.

Yukimura: Była na tyle sprytna by nas zaskoczyć.

Kunoichi: Oj tam! Teraz nie damy się.

Wyciągnęła kunie kręcąc nimi.

Kunoichi: Teraz ją się podusi.

Montana: Czyż na pewno? Zaczęła biec migocząc w świetle i cieniu.

Yukimura: Ruszam!

Zaczął pędzić by ja trafić w przeskoku, ale chybił.

Montana: Teraz!

Uderzyła go w twarz z kopniaka i odrzuciła.

Kunoichi: Uważaj..

Rzuciła kunaiem, który zarysował jej ślad na piersi.

Montan: Od razu w cycuszka?

Biegł do niej padając na ziemię. Kunoichi skoczyła nad nią. Cisnęła w nią, ale chybiła uderzając między jej krocze.

Montana: Padaj!

Wybiła się rękami Obejmując ją nogami.  Rzuciła ją na ziemię, ale pojawił się Yukimura.

Yukimura: Zostaw ją!

Wbił włócznią odciągając je od siebie.

Kunoichi: Nie uważałam..

Przetarła sobie usta pokryte pyłem.

Montana: Zabawmy się w gierkę! <3

Sypnęła pyłem.

Montana: Jak długo zniesiecie męczarnie w zatruciu!

Yukimura: Cholera..

Zasłonił od razu usta jak i Kunoichi.

Montana: Aż ciśnie ci się na usta? <3

Śmiała się przechodząc.

Montana: Nawet mnie rozbawiacie.

Yukimura: Traktujesz to jak zabawę!?

Montana: Oczywiście! A wy jesteście tylko kolejnymi ciałkami..

Jej wyraz twarzy pokazywał, że wczuła się za bardzo.

Montana: Do zarżnięcia!

Z swoimi pazurami rzuciła się na bezbronnych. Oberwała włócznią, ale z łatwością ją wyrwała i rzuciła na bok. Walnęła go z całej sił w twarz, odrzucając go daleko. Dziewczynie drapnęła w twarz. Ta zdecydowała się wykorzystać okazję i przebiła jej dłoń.

Kunoichi: Nie rozdzielisz mnie z bratem.. Nie kiedy go poznałam!

Yukimura: Bratem!?

Nie wiedział czy to wynik trujących oparów, czy halucynacji ale nie mógł uwierzyć.

Kunoichi: Wiesz jak bardzo cię.. szukałam..

Montana: Mała gówniaro!

Zdzieliłą jej w pysk i wykopała.

Montana: Śmiałaś mnie skrzywdzić?

Wyciągnęła kunaia i odrzuciła jej wbijajac w ramię.

Montana: Braciszek powiadasz?

Strzeliła sobie szyją rozmasowując i wcierając krew kapiącą z rany.

Montana: Zabawimy się z nim..

Nastąpiła na niego, wbijając go w ziemię.

Yukimura: Jak ty..

Montana: Myślałeś, że jestem bezbronna? <3

Kunoichi: Yuki..

Montana: Yukiś?

Zaczęła go delikatnie lizać aż wyrwała mu szmatę, którymi zasłaniał usta.

Montana: Zginiesz od mego pocałunku?

Odpychał ją, a przynajmniej próbował.

Kunoichi: Zostaw.. zostaw..

Rzucił w nią kunaiem, ta zareagowała i chciała zablokować.

Montana: Suka..

Unosiła ręką, chcąc ochronić.

Montana: Suka!

Nagle lecący kunaj wbił się jej prosto w oko.  Dziewczyna wydarła i wyskoczyła z ciała chłopaka.

Kunoichi: Nie masz szans..

Lekko upadła.

Montana: Nya.. nyagh!

Tarzała się po ziemi.

Yukimura: Muszę..

Montana wyciągnęła wbity kunai przymykając oko. Spoglądała na własną krew. Chwycił za włócznię i cisnał w nią, ale dziewczyna zablokowała ostrze.

Montana: Spieprzać!

Wbiła mu w brzuch ów kunai.

Yukimura: Szlak.. ona..

Przysłonił swój brzuch, w miejscu krwawienia ręką.

Montana: Jeszcze twój ch*j będzie w mojej kolekcji!

Skryła się psychodelicznie śmiejąc się w cieniu.

Yukimura: Szlak..

Czuł się coraz słabiej.

Yukimura: Siostra..

Szybko pobiegł do niej.

Kunoichi: Yuki..

Biegła do niego, ale Montana wyskoczyła z innego miejsca na nią. Uderzyła ją prosto w klatkę piersiową

Yukimura: Trzymaj się z daleka!

Miotnął włócznią, ale chybił. Wbiła się nieco dalej odsłaniając przejście. Pochwycił dziewczynę i włócznię i uciekł. 

Zewnętrzna komnata

Szybko wybiegł z głównej komnaty w pomniejszą. Położył dziewczynę na ziemi. Udało mu się zamknąć wejście i zagrodzić. Odetchnął z ulgą.

Yukimura: Szlak.. dlaczego..

Złapał się za włosy.

Yukimura: Dlaczego!?

Kunoichi: Braciszku?

Yukimura: Żyjesz?

Podbiegł i chwycił ją za rękę.

Kunoichi: Widzę ciągle twoje oczy… są tak samo wstydliwe, ale urocze..

Yukimura: Proszę.. nie żartuj teraz..

Kunoichi: Ale ja mówię prawdę.

Uśmiechnęła się kasłając.

Yukimura: Twoje rany..

Spoglądał na przecięcia, gdzie zaczęły tworzyć się czarne ropienie.

Kunoichi: Ta trucizna.. chyba.. na mnie gorzej podziała.

Yukimura: Nie możesz odejść..

Łzy same cisnęły się mu na samą myśl.

Yukimura: Dopiero co cie widzę ponownie.. dopiero co cię poznałem…

Kunoichi: Poznałam cię lepiej.

Wyciągnęła go po policzku.

Kunoichi: Byłeś naprawdę głupiutkim braciszkiem, ale wspaniałym. Opiekowałeś się mną i spędziłeś ze mną czas.

Yukimura: Za mało.. za dużo nieświadomości.. ja..

Kunoichi: Zapamiętaj nasze chwile.

Znowu odkasłała, zaczęła się strasznie pocić.

Kunoichi: Może gdybyśmy wcześniej o sobie wiedzieli, wtedy… byłoby bardziej rodzinnie.

Yukimura: Kunoichi..

Przytulił ją.

Kunoichi: To twoje prawdziwe imię?

Yukimura: Mistrz mi takie nadał.

Kunoichi: Moje imię.. prawdziwe.. nie nazywam się Kunoichi..

Yukimura: Powiedz.. chcę wiedzieć..

Kunoichi: Etsuko…

Uśmiechnęła się, bransoleta zaczęła pikać.

Yukimura: Szczęście..

Kunoichi: Zawsze je miałam, i teraz.. zaznałam je w pełni..

Przestało pikać i nagle dziewczyna przestała oddychać. Na jego oczach umarła. Zamilknął na chwilę.

Yukimura: NIE!!! NIEE!!! NIEEEE!!!!

Całe ręce mu drżały, głową przytulał jej ciepłe ciało. Czuł, że robi się lżejsze. Nie tylko runął potokiem łez.. ale i uczuć…

Sekretne przejście

Ciężko dysząca Montana stanęła za drzwiami.

Montana: Ten..

Wydarła się piskliwie.

Montana: Nie.. on kochasiem nie będzie..

Szła dalej padając na ziemię.

Montana: Haha.. haha..

Zacisnęła pięścią zbierając sobie piasek.

Montana: On chce się zabawić..

Przerażająco spoglądała się w dal. Włosy opadły jej na twarz a oko rozbłysło, z drugiego wciąż sączyła się krew.

Montana: Stracił wspaniałą kochankę, stracił moją miłość.. stracił seks ze mną.. A ja chcę tylko móc to robić! AHAHA! Zaiście! Twój mały będzie w mojej kolekcji!

Wstała dumnie rozpościerając ręce.

Montana: Będą pamiętali mnie! MONTANA! AHAHAHA!

Jej bransoleta zapikała.

Montana: Hmm?

Spojrzała i się uśmiechnęła.

Montana: Fani mnie kochają? Jak uroczo!

Cała się zaczerwieniła.

Montana: To dla was..

Zerwała z siebie ubranie pokazują swój zderzak jak i inne krągłości.

Montana: Dajcie mi więc leki, cokolwiek! Chcę ożyć na nowo!

Nagle hologram oszalał i pojawiły się dwie tabletki. Ponownie się uspokoił i zerknęła na ostrzeżenie.

Montana: Nie przywróci mi mojego oczka w głowie..

Łyknęła obie z nich.

Montana: Ale będziesz leżał u mych stóp i je pieścił.. pieścił jak ten rycerzyk i żebrak!

Las

Marcin: Wciąż..

Opadły z sił wspinał się na drzewo.

Marcin: Upadnę..

Oparł się.

Marcin: Nie mogę..

Spoglądał w niebo.

Marcin: Może i sztuczne..

Na twarzy mienił się uśmiech.

Marcin: Przywołuje wspomnienia..

Zamknął oczy i rozmyślał.

Marcin: Nagroda… życie na nowo w przyszłości?

Gwałtownie otworzył i uderzył pięścią w pień.

Marcin: Bzdura..

Zaczęły spływać mu łzy.

Marcin: Jedyne co chcę to starego życia…

Tiara: Również tego chcę..

Stała przed drzewem na które się wspinał.

Marcin: Ty..

Tiara: Chcę żyć w swoim czasie, z swoimi przyjaciółmi.

Marcin: Nie masz prawa głosu! Nie masz!

Tiara: Muszę..

Skuliła głowę i spoważniała.

Tiara: Muszę wam przywrócić normalne życie!

Chłopak tylko przypatrywał się dziewczynie.

Marcin: Niszczysz.. a nagle..

Tiara: Uwierz i wysłuchaj..

Wystawiła rękę.

Tiara: Tego co chcę osiągnąć..

Marcin zeskoczył i zaczął ściskać jej bransoletę. Nagle scenka jakby zamarła.

Muzyka z 2 Endingu Mirai Nikki

Pojawia się wielki ocean, nad którym przelatuje gołąb. Przebija się przez niebo gdzie pojawia się pętla a w niej pięć tajemniczych postur. Powoli opada na dół gdzie w odmętach wody znajdują się wszyscy polegli powoli zanurzając się w głębiny. Tiara stoi wraz z Seraphem uśmiechając się do niego, składając pocałunek na jego ustach. Zostają nagle rozdzieleni przez Irelię króra uderza z nich w całej siły. Bobbie uśmiecha się stoją naprzeciw Vayne’a i Veneidy wraz z Skullfacem. Przez chwilę przeobraża się w statyw skąd lać zaczyna się krew. To samo dzieję się w momencie kiedy Yukimura krzyczy nad ciałem dziewczyny. Z oddali przygląda się Montana zachęcając by zbliżył się do niej. Kończy się na scenie gdy Marcin pada na ziemię z uśmiechem na twarzy.

Przykro mi, ale zapowiedzi na kolejny odcinek nie będzie xD Liczę, że się spodobał. xD

Odcinki Przetrwaj lub Zgiń : Zemsta
Witajcie w roku 2060 ! Sporo się nie zmieniło , co nie ? | Oficjalne otwarcie , krawa zabawa się zaczyna ! | Granica między nienawiścią a miłością | W imię miłości czy jednak złudnej przyszłości ? | Ci co sprowadzili chaos i z którym są związani | Po drugiej stronie lustra , gdzie światło nie dotrze | Wciąż żywe wspomnienia , coraz większy koszmar | Batalia trzech wielkich sił. Część I | Batalia trzech wielkich sił. Część II | Siła z którą trzeba się pogodzić | Sekret odkrywający kolejne tajemnice... | Jedno miejsce, jeden gospodarz | | Ślepy los ambitnego wizjonera | Wyznanie wśród szkarłatnego nieba | TBA |

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.